Zasiądźcie bliżej ognia, druhowie. Niech blask dębowych polan rozproszy mrok, co gęstnieje nad starorzeczami Odry. Słyszycie ten szept w trzcinach? To nie wiatr, to one – nadrzeczne panny o zielonych włosach. Wy dziś mówicie o nich w bajkach, lecz my, Dziadoszanie, ludzie tej rzeki i tych mglistych łęgów, od wieków znamy prawdę. Dziś opowiem wam o czasie, gdy woda zaczyna kusić, a śmierć tańczy na gałęziach brzóz.
Gdy maj okrywa Krainę Łęgów Odrzańskich soczystą zielenią, z mętnych głębin wychodzą istoty piękne i okrutne. Poznaj historię rusałek – wodnych panien, których majowy taniec na brzozach był dla młodych mężczyzn z plemienia Dziadoszan najbardziej zdradliwą pułapką zaświatów.
Posłuchajcie szeptu popiołów… Dla nas, Słowian, woda to żywioł święty, jednak i pełen grozy. To brama do Nawii, do krainy Welesa, gdzie dusze czekają na swój czas. Przez całą zimę, gdy Marzanna trzymała świat w lodowym uścisku, Rusałki – na Rusi zwane mawkami lub nawkami – spały głęboko w rzecznym mule Odry i Baryczy. Lecz teraz, gdy słońce Swaroga budzi soki, a sasanki błękitnieją na skraju boru, wodne panny opuszczają swe mroźne pałace.
Ich wyjście z wód to wielkie misterium natury. Kulminacja przypada na czas Zielonych Świątek, który nasi dziadowie znali jako Rusalny Tydzień. To wtedy rusałki przenoszą się z mętnych nurtów do naszych lasów i na pola kwitnącego żyta. Widzieliście kiedyś brzozę, której gałęzie nisko zwisają nad wodą? To ich ulubione miejsce. W blasku księżyca siadają na tych białych konarach, kołyszą się lekko i czeszą swe długie, zielone włosy grzebieniami z ości wielkich ryb.
Dlaczego jednak trawień przez was zbawmy majem, ten najpiękniejszy z miesięcy, był tak niebezpieczny dla młodych wojowników i myśliwych z naszych grodów w Obiszowie czy Chobieni? Rusałki to dusze dziewcząt, które odeszły z tego świata gwałtownie – przed ślubem, z własnej ręki. W ich sercach płonie wieczna tęsknota za życiem i namiętnością, której nie zdążyły zaznać. Ta energia, ten „ogień Dziewanny”, czyni je istotami o nienasyconej pasji.
Gdy młody mężczyzna, gnany jurną siłą wiosny, zapuści się w nadrzeczne łęgi o zmierzchu, rusałki go osaczają. Są olśniewająco piękne, a ich stroje, utkałe z mgły, ledwo skrywają lica białe jak poranna rosa. Wabią słodkim śpiewem i obietnicą miłości. Lecz biada temu, kto ulegnie ich urokowi! Rusałki wciągają wędrowca w swój krąg i rozpoczynają ekstatyczny taniec. Nie jest to taniec radości, lecz taniec wyczerpania. Nieszczęśnik tańczy, póki serce nie pęknie z niemocy. Innych z kolei „załaskoczą” na śmierć – a wiedzcie, że w naszym dawnym języku „łaskotać” oznaczało pieścić i gładzić. To śmierć w objęciach marzenia, które okazuje się lodowatym uściskiem Nawii.
Aby chronić nasze osady przed ich zakusami, w Rusalnym Tygodniu chodziliśmy po polach z procesjami, prosząc duchy o łaskawość. Niewiasty majyły chaty brzozą i tatarakiem, wierząc, że ten zapach jest jedyną barierą, której rusałka nie przekroczy. My, wołchwowie, wiedzieliśmy, że rusałka traci moc, gdy zerwie się jej z głowy wianek – źródło jej nadprzyrodzonej siły.
Pamiętajcie więc: gdy jutro pójdziecie brzegiem Odry i usłyszycie śmiech dobiegający z gęstwiny brzóz, nie odwracajcie się. Nie patrzcie w oczy wodnym pannom, bo w ich spojrzeniu drzemie otchłań, której żaden człowiek nie udźwignie. Szanujcie te łęgi, ale miejcie oczy otwarte. Bo maj to czas życia, ale i czas, gdy śmierć przybiera najpiękniejszą postać.
Ciekawostka historyczna
Choć rusałki kojarzymy z folkloru, ich nazwa ma zaskakujące pochodzenie. Etnolodzy wskazują, że słowo „rusałka” zostało przejęte przez Słowian wschodnich od Rzymian za pośrednictwem Bałkanów. Wywodzi się od rzymskiego święta róż – Rosalia (Rosaria), podczas którego składano ofiary na grobach. To pokazuje, jak starożytne tradycje basenu Morza Śródziemnego splotły się z rdzennymi, słowiańskimi wierzeniami w dusze „założników” – osób zmarłych nienaturalną śmiercią, które nie mogą zaznać spokoju.
A Ty, czy odważysz się spacerować brzegiem rzeki po zachodzie słońca? Czy w Twojej okolicy przetrwały opowieści o wodnych biesach lub topielicach? Podziel się w komentarzu lokalnymi legendami z Krainy Łęgów Odrzańskich lub swoich stron! Niech pamięć o tajemnicach natury nigdy nie zgaśnie w naszej krwi!
Na podstawie:
- Pełka L. J., Polska demonologia ludowa. Wierzenia dawnych Słowian.
- Gieysztor A., Mitologia Słowian.
- Brückner A., Mitologia Słowiańska i Polska.
- Gniazdo. Rodzima wiara i kultura, nr 1(20)/2020 oraz nr 1(22)/2021.
- Szyjewski A., Religia Słowian.
- Opracowania dotyczące terytorium plemiennego Dziadoszan (K. Czapla, D. Nowakowski).

