Sława i Siła, wędrowcze! Lipcowe słońce praży nad doliną Odry tak mocno, że woda w starorzeczach zdaje się wrzeć. To moment, w którym wszystko staje się wyraziste. Prawda o twoich czynach nie skryje się już za wiosenną mgłą. Osiągasz szczyt swoich działań, patrzysz na horyzont i czujesz w kościach, że coś jest nie tak. Mimo to, zaciskasz zęby i brniesz przed siebie, bo boisz się przyznać, że droga, którą wybrałeś, prowadzi w przepaść. Słyszysz w głowie głos, który każe ci trwać, nazywając to „wytrwałością”. To nie jest wytrwałość. To Licho.
W słowiańskich wierzeniach Licho to demon, który nie tyle chce cię zabić, co sprowadzić na manowce. W XXI wieku Licho przybiera formę uporu, który karze ci tkwić w martwych projektach, toksycznych relacjach czy zawodowych ślepych uliczkach. Wmawia ci, że jeśli już poświęciłeś na coś tyle czasu i potu, to musisz dobić do końca, choćby ten koniec miał cię kosztować wszystko. To kłamstwo. Prawdziwy wojownik nie jest niewolnikiem swoich błędnych decyzji. On jest niewolnikiem swoich wartości. Jeśli ścieżka przestaje służyć celowi, na który się umówiłeś ze swoim sumieniem, to każda sekunda spędzona na niej dalej jest dezercją od własnego życia.
Mędrcy Północy zostawili nam runę Eihwaz. To znak transformacji, przejścia, lecz też łuku – narzędzia, które wymaga napięcia i precyzyjnego celowania. Eihwaz uczy nas, że oś życia to oś między „być” a „nie być”, między trwaniem a przemianą. Kiedy czujesz, że twój obecny kurs to pomyłka, Eihwaz nie każe ci się poddać. Każe ci napiąć cięciwę i przenieść wzrok na nowy cel. To runa, która mówi: „zmieniając kierunek, nie gubisz drogi – ty tę drogę tworzysz na nowo”. Jak zauważył William B. Irvine, mądrość polega nie tylko na wytrwałości, lecz także na rozpoznaniu chwili, gdy trzeba zmienić sposób działania. Nie myl uporu z cnotą. Upór to cecha muła. Wytrwałość to cnota człowieka, który wie, po co idzie.
Gdybyś dziś stanął w Świętym Gaju i zapytał starego Żercę Dziadoszan, dlaczego jego przodkowie budujący wały nad Odrą i Baryczą potrafili w jedną noc porzucić rozgrzebany gród, gdy woda podeszła za wysoko, spojrzałby na ciebie z politowaniem. Rzekłby: „Wojownik nie jest wierny swoim pomyłkom. Jest wierny klanowi i ziemi, która go żywi. Jeśli rzeka zmienia bieg, gród buduje się tam, gdzie ziemia jest sucha. Tylko głupiec chce bić się z żywiołem, którego nie wygra.” Szepty Siwosza niesione przez nurt Odry od tysiąca lat powtarzają tę samą prawdę: „Nie każdy, kto zmienia kierunek, zgubił drogę – czasem omija przepaść.”
Twoja „wielka praca”, którą sobie wyznaczyłeś pół roku temu, może dziś być twoim największym ciężarem. Nie bój się go odrzucić. Nie bój się wyciąć chorego konaru, by uratować drzewo. Trening ciała musi iść w parze z treningiem umysłu – a umysł, który nie potrafi przyznać się do błędu, jest jak ciało z zastałymi mięśniami: niezdolne do ruchu, gotowe na złamanie przy pierwszym lepszym podmuchu wiatru.
Przestań udowadniać swoją siłę poprzez ślepe brnięcie w błoto. Prawdziwa potęga to jasny umysł i stalowa wola, by skręcić w bok, gdy tego wymaga dobro twoje i twoich bliskich. Stańmy ramię w ramię, ale na drodze, która ma sens.
Twoje zadanie:
Wybierz w tym tygodniu jedną sprawę, projekt lub nawyk, który ciągnie cię w dół i który trzymasz tylko dlatego, że „już zacząłeś”. Wypowiedz to na głos. A potem, z zimną krwią, utnij to. Bez sentymentów. Zrób miejsce na coś, co faktycznie przybliży cię do twojego celu.
Z braterskim pozdrowieniem,
oraz mocą inspiracji,
w ciszy świętego gaju
Łęgomir z rodu Dziadoszan
powiernik Siwosza z Krainy Łęgów Odrzańskich.
