W starych księgach mnich z Bawarii zapisał, że lud Dziadoszan władał dwudziestoma grodami. Lecz każdy organizm, by żyć, musi mieć jedno serce. Archeolodzy odkryli je tam, gdzie dziś wiatr kołysze trawy Przedmościa – to tam, w monumentalnych wałach, zaklęta jest pamięć o potędze, która trwała, nim nastały nowe porządki.
Opowieść Skalda Skarvalda
Zasiądźcie bliżej ognia, przyjaciele, i posłuchajcie szeptu ziemi, bo ona pamięta więcej niż najstarsze kroniki. Mówi się, że Dziadoszanie, panowie tych łęgów i lasów, byli potężni. Geograf Bawarski, skryba z dalekiego zachodu, z trwogą i podziwem notował, że plemię to wzniosło aż dwadzieścia grodów – civitates. Lecz gdzie biło serce tej krainy? Gdzie zapadały decyzje o wojnie i pokoju, i gdzie dym ofiarny unosił się najgęściej ku Bogom?
Spójrzcie w stronę Przedmościa pod Głogowem. To tam, ukryty dziś pod płaszczem zieleni, drzemie kolos. Mądrzy ludzie z Uniwersytetu Wrocławskiego, którzy czytają historię z warstw piasku i gliny, odkryli tam coś niezwykłego. Nie była to zwykła strażnica, jakich wiele nad Odrą. Było to potężne, dwuczłonowe grodzisko, którego rozmiar i majestat przyćmiewają inne osady tego regionu. Wyobraźcie sobie potężne wały drewniano-ziemne, wzniesione trudem setek rąk, chroniące nie tylko wojów, lecz i święty ogień plemienia.
Badania sugerują, że to właśnie tutaj, w IX i X wieku, znajdowało się centrum administracyjne i – co wielce prawdopodobne – główne sanktuarium kultowe Dziadoszan. To tutaj zjeżdżała starszyzna na wiece, to tutaj chronił się lud w godzinie trwogi. Przedmoście nie było tylko punktem na mapie; było manifestacją siły i niezależności.
Muszę wam też wspomnieć o człowieku, który współcześnie odczytał te dawne znaki – badaczu Krzysztofie Czapli. To on, niczym dawny tropiciel, na podstawie żmudnych analiz wyznaczył granice terytorium naszego plemienia. Wskazał, jak naturalne bariery – piaszczyste wydmy, gęste puszcze i mokradła – oddzielały Dziadoszan od sąsiadów, tworząc bezpieczną enklawę, w której centrum biło serce w Przedmościu.
Dziś, gdy stoimy na tych wałach, słyszymy tylko szum wiatru. Jednak zamknijcie oczy… Czy słyszycie tętent koni? Czy czujecie zapach dymu z tysiąca palenisk? To tutaj Dziadoszanie żyli, kochali i walczyli, zanim ogień wojen Piastowskich i nieubłagany czas zmieniły oblicze tej ziemi, zamieniając tętniącą życiem stolicę w cichy pomnik historii.
Wybierz się do Przedmościa. Stań na wale i wyobraź sobie tętniące życiem podgrodzie, które niegdyś tu istniało. Czy czujesz tę uśpioną energię dawnych wieków? Daj znać w komentarzu, jakie emocje budzi w Tobie to miejsce i czy słyszałeś wcześniej o potędze tego grodu.
