Zasiądźcie bliżej, niech dym z tego ogniska wygryzie z waszych oczu resztki zimowego snu. Słyszycie ten szum? To Odra, nasza matka, wzbiera od roztopów. To Mokosz pije wodę, przygotowując się do połogu. My, Dziadoszanie, zawsze wiedzieliśmy, że świat nie wziął się z niczego. Na początku był mrok, gęsty jak muł na dnie starorzecza, i cisza, którą przerwało dopiero jedno, jedyne pęknięcie.
Zanim mury grodów runęły pod naporem czasu, a stare pieśni zamilkły w mroku wieków, istniał znak silniejszy niż śmierć. Poznaj historię Jaja Kosmicznego i magiczną moc pisanek, którymi nasi przodkowie – Dziadoszanie – zaklinali urodzaj i chronili życie w dorzeczu Odry.
Zanim Swaróg uderzył młotem w kowadło, w łonie nieskończonej pustki pojawiło się Jajo Kosmiczne. Gdy jego skorupa trzasnęła, wyłoniły się góry i rzeki, a z samego żółtka wytrysnął ogień – jasny Swarożyc, który wykuł Słońce, by ogrzało nasze łęgi. Dlatego spójrzcie na to jajo, które trzymam w dłoniach. Wydaje się martwe, zimne jak głaz, prawda? Jednak to kłamstwo dla oczu. Wewnątrz drzemie życie, gotowe rozbić ściany więzienia. To jajo to cały nasz wszechświat zamknięty w dłoni.
Dlatego my, Ludzie Dziadów, „piszemy” na skorupkach nie litery, lecz znaki mocy. Pьsati – tak mówili nasi przodkowie: malować, upiększać, krasić. Gdy dziewczęta w naszych grodach – tam w Chobieni czy Przedmościu – barwią jaja w wywarze z łupin cebuli, kory dębu czy młodej pokrzywy, nie robią tego dla zabawy. Czerwień kraszanki to krew ziemi, to ogień witalny, to życie, które wygrywa z kostuchą Marzanną.
Widzicie te wzory? Trójkąty, które zwiecie „wilczymi zębami”, to pierwotna siła naszych borów. Koła i kropki to kręgi ochronne, przez które żaden bies nie przejdzie. A swastyki? To znak harmonii żywiołów, wirujące słońce, które odgania cienie zaświatów. Nawet fale, które kreślimy na pisankach, przypominają nam o praoceanie, z którego wszystko wypłynęło.
Lecz jajko to nie tylko obraz nieba. Nasi rzemieślnicy, ci sami, którzy lepią garnki w Żukowicach, tworzą też jaja z gliny i wapienia. Niektóre z nich, pięknie szkliwione, chowają w sobie kamyczki. Słyszycie ten dźwięk? Grzech-grzech… To nie jest hałas dla nas. Ten cichy chrobot słyszą demony i wilki krążące wokół obór. Zakopujemy takie gliniane jaja pod progami nowych chat, by Perun nie uderzył w strzechę, a Swarożyc nie obrócił domostwa w popiół.
Gdy nadchodzą Jare Gody, bierzemy te najcenniejsze dary i idziemy w pole. Kulamy jaja po czarnej ziemi i po mogiłach naszych Dziadów. Wierzymy, że potencja życia ukryta w pisance wsiąknie w glebę niczym deszcz, a nasi przodkowie w Nawii poczują to drżenie i pomogą nam w żniwach. Ściany grobów pękną kiedyś jak skorupa jaja, a zmarli odrodzą się do nowego słońca.
A wy, młodzieńcy, patrzcie uważnie na dłonie dziewcząt. Jeśli któraś z nich podaruje wam czerwoną kraszankę, to znak, że jej serce bije rytmem waszych kroków. To pakt miłosny, silniejszy niż przysięgi, bo pieczętowany symbolem samego początku czasu.
Niech więc te pisanki, które dziś zdobicie, będą waszą tarczą i waszym siewem. Bo dopóki jaja są malowane, dopóty świat nie powróci w objęcia pustki.
A Ty, czy odnajdujesz w dzisiejszych pisankach echo dawnej magii? Czy w Twojej rodzinie zachowały się tradycyjne wzory lub naturalne sposoby barwienia jajek cebulą i ziołami? Podziel się w komentarzu swoimi wspomnieniami! Niech tradycja pisanek, która przetrwała od X wieku, łączy nas nadal.
Ciekawostka historyczna
Najstarsze autentyczne pisanki odnalezione na ziemiach polskich nie są tylko legendą. Podczas badań archeologicznych w Opolu na Ostrówku odkryto zdobione skorupki jaj pochodzące z X wieku! Co fascynujące, technika ich zdobienia – nanoszenie wzorów woskiem i barwienie – niemal nie zmieniła się przez ponad tysiąc lat. Ponadto, archeolodzy na terenie grodów słowiańskich często znajdują gliniane imitacje jaj, które pełniły funkcję instrumentów rytualnych. Ich dźwięk był dostosowany do pasma słyszalności zwierząt gospodarskich, co potwierdza, że pisanka była dla Słowian zaawansowanym narzędziem magii ochronnej inwentarza.
