Zasiądźcie bliżej ognia, druhowie. Niech zapach płonącej kory dębowej i tataraku przeniknie wasze sukmany, bo noc nad Odrą robi się chłodna, a mgła podchodzi pod same wały naszego grodu. Słyszycie to potężne, miarowe tętno? To nie tylko woda uderza o brzegi. To bije serce Krainy Łęgów Odrzańskich. My, Dziadoszanie – „Ludzie Dziadów” – od tysiąca lat wiemy, że ta rzeka i te podmokłe puszcze nie są rzeczą martwą. To żywe, potężne ciało Mokoszy, naszej Matki Ziemi Wilgotnej, która w maju promienieje najczystszą, jurną siłą stworzenia.
W Europejskim Dniu Obszarów Natura 2000 zasiądźmy przy ognisku, by usłyszeć głos dawnych wieków. Poznaj opowieść Wołcha z plemienia Dziadoszan o nadrzecznym sanktuarium Krainy Łęgów Odrzańskich – królestwie rzadkich stworzeń, prastarych dębów i świętej wilgoci Mokoszy, które dziś, bardziej niż kiedykolwiek, potrzebują naszej bezwzględnej obrony.
Dzisiaj przynieśliście mi wieść o wielkim święcie – Europejskim Dniu Obszarów Natura 2000. Wy mówicie o nim uczonym językiem, piszecie w księgach o prawach i granicach ochronnych. Lecz posłuchajcie szeptu popiołów… To, co wy nazywacie „obszarem chronionym”, dla naszych przodków było Świętym Gajem, nienaruszalnym sanktuarium, gdzie każdy liść, każdy owad i każda rzeczna jama były częścią kosmicznego ładu. Nie niszczyliśmy tej kniei nie z powodu waszych mądrych paragrafów, lecz z głębokiej trwogi i miłości do sił, które tu mieszkają.
Spojrzą na te starorzecza. Kto w nich rządzi? Bóbr kosmaty. Wy widzicie w nim zwierzaka budującego żeremia, a nasi ojcowie witali w nim mediatora z zaświatami. W starych pieśniach to pod korzeniami Drzewa Życia, tam gdzie ziemia miesza się z czarną wodą Nawii, bobry plotą swoje podwodne ścieżki, łącząc nas z duszami Dziadów. Obok nich w zaroślach uwijają się pszczoły borowe. Czyste owady, o których zabobonny lud mówi, że nie zdychają, lecz umierają jak ludzie, bo noszą w sobie cząstkę niebiańskiego światła.
A w pniach potężnych, kilkusetletnich dębów, które pamiętają strzały Peruna, gnieżdżą się stworzenia rzadkie i dumne – jelonek rogacz oraz kozioróg dębosz. Te wielkie chrząszcze, niczym leśni rycerze w rogowych pancerzach, strzegą najstarszych konarów puszczy. Ponad nimi, na błękitnym niebie, kołuje pan tutejszych przestworzy – orzeł bielik, majestatyczny posłaniec bóstw uranicznych, gniazdujący w koronach samotnych drzew nadodrzańskich.
Każda z tych istot, od potężnego orła po maleńką pszczołę, tkwi w tym samym, nienaruszalnym kręgu. Ta kraina to sieć naczyń połączonych żywą wodą Odry. Jeśli wysuszycie bagniska, jeśli zatrujecie rzekę i wyetniecie dęby w imię chciwości, pęknie święta nić, którą przędzie Mokosz. Ziemia wyschnie, stanie się jałowa, a dusze naszych przodków nie odnajdą drogi, by przynieść błogosławieństwo naszym polom prosa i lnu.
Dawni Słowianie znali surowe tabu: kto rani brzemienną, wczesnowiosenną ziemię przed pierwszym grzmotem, kto bezczeszcze gaje ofiarne, ten ściąga na swój ród głód, mór i pomór inwentarza. Dzisiejszy pakt Natura 2000 to wasz współczesny sposób na dopełnienie tego samego starożytnego przymierza. To wasza kraboszka – maska ochronna, którą musicie nałożyć, by uratować ten świat przed waszym własnym, niszczycielskim pędem.
Obrona tych łęgów, tych bagnisk Baryczy i Odry, to nie jest kaprys dzisiejszych mędrców. To walka o pamięć boru, bez którego staniemy się niemi i puści w środku. Nie pozwólcie, by zamilkł śpiew łastówek i brzęk majowych pszczół. Bądźcie strażnikami tej zielonej zbroi!
Ciekawostka historyczna
Badania paleobotaniczne i geofizyczne prowadzone na terytorium plemiennym Dziadoszan (m.in. wokół grodów w Obiszowie i Chobieni) dostarczają nam dowodów na to, jak unikalny był ten ekosystem już tysiąc lat temu. Analiza pyłkowa z osadów torfowiskowych i starorzeczy dowodzi, że w okresie wczesnego średniowiecza (IX–X wiek) dolina Odry charakteryzowała się gigantycznym udziałem lasów dębowo-grabowo-wiązowych, które regularnie były zalewane falami powodziowymi. Słowianie nie tylko potrafili żyć w symbiozie z tym dynamicznym środowiskiem wodnym, ale celowo rezygnowali z trwałego osadnictwa na terenach bezpośrednich zalewów łęgowych, traktując je jako naturalne rezerwuary paszy i strefy sacrum, co uchroniło te pierwotne lasy przed całkowitym wycięciem na setki lat.
A Ty, czy odwiedzasz dzikie, nadodrzańskie bagniska i lasy łęgowe? Czy czujesz w sobie zew dawnych strażników przyrody, o którym opowiadał nasz Wołch? Zostaw komentarz i podaj tę opowieść dalej – niech zielone przymierze Dziadoszan płynie w żyłach kolejnych pokoleń!
Na podstawie
- Szyjewski A., Religia Słowian, Kraków 2003.
- Pełka L. J., Polska demonologia ludowa. Wierzenia dawnych Słowian, Warszawa 1987.
- Grochowski P., Polskie rodzimowierstwo. Dziedzictwo przedchrześcijańskich Słowian w świecie późnej nowoczesności, Toruń 2009.
- Biermann F., Kieseler A., Nowakowski D., Grodzisko plemienne w Chobieni gm. Rudna w świetle badań archeologicznych 2010 r., Wrocław-Głogów 2014.
- Kiarszys G., Kolenda J., Wczesnośredniowieczne grodziska w krajobrazie Doliny Baryczy, Szczecin-Wrocław 2015.
- Gustawicz B., Podania, przesądy, gadki i nazwy ludowe w dziedzinie roślin i zwierząt, Kraków 1881.
- Frydlewicz J., Pujć, pujć! O zwierzęcych zwiastunach śmierci, „Gniazdo. Rodzima wiara i kultura” 2024, nr 1(32).
- Wołoszyn M., Spór o pochodzenie Słowian – zagadka, która dzieli naukowców (rekonstrukcje słowiańskiej gospodarki agrarnej).
- Dokumentacja historyczno-geograficzna regionu Dolnego Śląska (Dziadoszanie – co o nich wiemy?).

