Zasiądźcie bliżej ognia, druhowie. Niech dym jałowca oczyści wasze myśli, bo dziś opowiem o Tej, której ślady wciąż widać na piaskach nadodrzańskich wysp i w głębi naszych starych dąbrów. Słyszycie ten szum w trzcinach? To nie tylko wiatr. To Ona przechodzi przez łęgi, lekka jak tchnienie, a jednak potężna jak nurt Odry w czasie przyboru.
Gdy lody na Odrze pękają, a mgły nad łęgami stają się gęste od zapachu budzącej się ziemi, Dziadoszanie wiedzą, że nadszedł czas przemiany. Poznaj historię Dziewanny – Dziewiczej Łowczyni, która nie kłania się nikomu, a w dłoniach niesie złoto wiosennego słońca i surowość wilczego spojrzenia.
Niedawno jeszcze patrzyliśmy, jak mroźna Marzanna, ta jędza uśpienia i śmierci, spływała z nurtem ku sinemu morzu. Zniszczyliśmy staruchę, by zrobić miejsce Życiu. Bo wiedzcie, że w naszym słowiańskim świecie śmierć i życie to nie koniec i początek, ale wieczny krąg. Niektórzy z naszych mędrców szepczą nawet, że Marzanna i Dziewanna to jedno i to samo lico – ta sama Bogini, która zimą przywdziewa całun z szadzi, by wiosną zrzucić go i ukazać nam twarz młodej, hardej panny.
Dziewanna! My, Dziadoszanie, ludzie wolni, czcimy ją jako Panią Kniei. Kiedyś, przed wiekami, uczony mnich Długosz przyrównał ją do rzymskiej Diany. Jednak nasza Dziewanna jest inna – jest bardziej dzika, bardziej nasza. To Dziewicza Łowczyni. Lecz nie myślcie o „dziewiczości” tak, jak uczą was w nowych kościołach. Dla nas jej dziewictwo to autonomia. To moc kobiety, która nie należy do żadnego męża, do żadnego pana. Ona należy tylko do lasu i do samej siebie. Jest wolna jak wilki, z którymi łączy ją więź tak intymna, że niemal słyszy ich myśli.
Spójrzcie na te żółte kwiaty, które latem strzelają ku niebu na naszych polach. To dziewanna – ziele samej Bogini. Już stare zielniki mówią, że jej nazwa pochodzi wprost od Jej imienia. Ma ona w sobie ogień słońca. Czy wiecie, co robili wasi przodkowie w naszych grodach nad Odrą, tam w Obiszowie czy Głogowie? Suszyli łodygi tej rośliny, by robić z nich knoty do gromnic – tych wielkich świec, które mają moc rozganiania biesów i odwracania piorunów Peruna.
Gdy płonie gromnica z knotem z dziewanny, jej dym kładzie się tarczą nad waszym bydłem. Odstrasza głodne wilki, jednak nie dlatego, że Dziewanna ich nienawidzi. Wręcz przeciwnie! Ona jest ich opiekunką. Chroni je pod swoim błękitnym płaszczem przed waszymi widłami i kłonicami, gdy zimą przyjdą po cielę. Bo Dziewanna wie, że drapieżnik jest częścią porządku świata, tak samo jak ofiara. Jest „Wilczą Panią”, Matką Boską, która zamiast baranka, u boku trzyma szarego brata z lasu.
Przynosimy Ją do naszych osad pod postacią „gaika” – zielonej gałęzi przybranej we wstążki i barwne lalki. To „nowe latko”, znak, że wiosna wygrała bitwę z mrozem. Jednak pamiętajcie, Dziewanna to nie tylko łagodność kwiatów. To twarde prawo natury. Jeśli zranisz knieję bez potrzeby, jeśli wejdziesz w jej progi z pogardą, poczujesz na karku jej zimne, drapieżne spojrzenie.
Medycyna naszych szeptuch czerpie z Jej darów. Pijcie odwar z kwiatów dziewanny, gdy chrypka dusi wasze gardła, a wasze niewiasty niech obmywają twarze w naparze z jej warkoczy, by zmyć zmęczenie i zachować urodę, której Bogini zazdrości słońce. A jeśli boicie się uroków, niech wódka z dziewanną będzie waszą tarczą.
Dziadoszanie! Pamiętajcie o Dziewannie nie tylko wiosną. Noście w sercu jej niezależność. Bądźcie jak te łęgi – giętcy przed wiatrem, lecz niemożliwi do wyrwania z korzeniami. Bo dopóki kwitnie dziewanna i wyje wilk, dopóty duch naszych przodków żyje w tej krainie.
Czy czujesz w sobie zew dzikiej natury, o której wam opowiedziałem? A może w Twoim domu wciąż zapala się gromnicę w czasie burzy? Podziel się w komentarzu swoimi rodzinnymi tradycjami lub opowieściami o „Wilczej Pani”. Niech szept Dziadoszan niesie się dalej przez Krainę Łęgów Odrzańskich!
Ciekawostka historyczna
Choć postać Dziewanny bywa kwestionowana przez niektórych historyków jako wymysł Jana Długosza, badania etnobotaniczne i językoznawcze rzucają na nią nowe światło. Nazwa rośliny Verbascum (dziewanna) jest jedną z nielicznych w polskiej florze, która tak wyraźnie zachowała imię bóstwa w nazewnictwie ludowym. Co więcej, archeolodzy na grodziskach Dziadoszan (np. w Obiszowie) znajdują dowody na niezwykle zaawansowane wykorzystanie roślin leczniczych i technicznych. Fakt, że wysuszone łodygi dziewanny idealnie nadają się na pochodnie i knoty, potwierdza, że roślina ta była „świetlista” nie tylko w sferze mitów, lecz i w codziennej technologii wczesnego średniowiecza.
