Zbliża się weekend, czas odpoczynku i dobrych opowieści. Jeśli wasze dusze pragną historii, w której honorowi rycerze ustępują miejsca zgrai przebiegłych drani, a losy wojny zależą od szaleńczej brawury, to mam dla was dobrą nowinę. Na cyfrowych ścieżkach HBO Max jednak i nie tylko pojawiła się pieśń nowa, utkana przez wielkiego bajarza naszych czasów, Guya Ritchiego. A na jej czele stoi wojownik o twarzy tak dobrze nam znanej, że serca wielu zabiją mocniej.
Posłuchajcie o „Ministerstwie Niebezpiecznych Drani”. To nie jest opowieść o bitwach toczonych w otwartym polu, lecz o brudnej, tajnej robocie, która zmienia bieg historii. Sam mistrz opowieści, Guy Ritchie, znany z sag o spryciarzach i zawadiakach („Przekręt”, „Sherlock Holmes”), gwarantuje, że nie będzie to nudna kronika. Spodziewajcie się dialogów ostrych jak brzytwa, akcji pędzącej niczym spłoszony tur i humoru czarnego jak noc bez gwiazd.
A kto prowadzi tę niezwykłą drużynę? Nikt inny, jak nasz wiedźmin, Henry Cavill. Choć zamienił dwa miecze na karabin maszynowy, a skórzany kaftan na mundur, w jego oczach wciąż widać ten sam błysk specjalisty od potworów i beznadziejnych misji. To dla jego oblicza wielu z was włączy tę opowieść i z pewnością się nie zawiedzie.
Saga ta przenosi nas w mroczne czasy II wojny światowej. Londyn płonie pod bombami Luftwaffe, a stary wódz Churchill, zdesperowany, sięga po ostateczną broń – grupę ludzi, dla których regulamin wojskowy jest jedynie zbiorem sugestii. Zezwala na tajną misję, która jest równie niebezpieczna, co niekonwencjonalna. To opowieść o tym, jak w najciemniejszej godzinie czasem tylko banda wesołych i śmiertelnie groźnych rzezimieszków może ocalić świat.
Film ten, po krótkim pobycie na innych wodach streamingu, dobija teraz do portu HBO Max, gotów, by podbić wasze serca. Jeśli więc szukacie historii z wartką akcją i wieloma powodami do śmiechu, nawet pośród wojennej zawieruchy – wasze poszukiwania dobiegły końca.
