Zasiądźcie bliżej, druhowie. Niech blask ognia rozgoni cienie, które czają się za waszymi plecami, tam gdzie stare koryto Odry wciąż pamięta kroki naszych przodków. Słyszycie ten szum w koronie tamtego dębu? To nie tylko wiatr. To duchy Dziadów sprawdzają, czy pamiętacie nauki, które od wieków rzeźbiły nasz los w tej wilgotnej, żyznej ziemi.
Kiedy nadrzeczne mgły Krainy Łęgów Odrzańskich zaczynają pachnieć młodym liściem, a słońce śmielej muska wały naszych grodów, nadchodzi miesiąc o dwóch twarzach. Poznaj tajemnice Łżykwiatu i dowiedz się, dlaczego Dziadoszanie bardziej niż słońca, wypatrywali w kwietniu deszczu i piorunów.
Dziś opowiem wam o czasie przejścia. O miesiącu, który wy nazywacie kwietniem, lecz który dla nas, ludzi z plemienia Dziadoszan, był wielką próbą wiary i mądrości. Nasi ojcowie mówili na niego květьńь, bo oto świat wybuchał barwą, jakby Mokosz – nasza Matka Ziemia – stroiła się w najpiękniejszą krasę po zimowym snu w objęciach Welesa. Jednak nie dajcie się zwieść tej piękności!
Pamiętajcie, kwiecień to przede wszystkim Łżykwiat. Słyszycie? On kłamie. Ten kwiat, co tak dumnie wychyla główkę spod zeszłorocznej darni, to oszust. On szepcze: „Ciepło już, zdejmijcie sukmany, rzućcie ziarno w bruzdy!”. A gdy mu uwierzycie, gdy dacie się uwieść tej ułudzie, wtedy Marzanna, choć spławiona rzeką, potrafi jeszcze raz smagnąć świat lodowym oddechem. Widziałem to nieraz w naszych osadach wokół Głogowa i Obiszowa – kwiaty, co rozkwitły za wcześnie, czerniejące od mrozu podstępnego łżykwiatu.
Lecz był też inny czas, kiedy ten miesiąc nazywaliśmy Dębieniem. Wierzcie mi, dawniej dęby nad Odrą budziły się do życia szybciej niż dziś. Słońce grzało mocniej, a dębowe gaje, te święte miejsca Peruna, okrywały się złotym pyłem kwiatów już w połowie tego miesiąca. Dębień był znakiem, że Gromowładny powraca na swój tron w niebiosach. Każdy pąk na Dębie był jak obietnica siły, którą Perun wlewał w nasze lędźwia i w naszą ziemię.
Wy, młodzi, cieszycie się, gdy kwiecień jest suchy i słoneczny. Jednak słuchajcie starego Wołcha: suchy kwiecień to przekleństwo dla gbura! Nasze łęgi potrzebują wody. Kto widział ciepły i suchy kwiecień, ten widział płacz siewców przy pustych spichlerzach jesienią. „Ciepły kwiecień i też suchy, gbura pozbawiają otuchy” – powtarzajcie to sobie, gdy słońce zbyt mocno przypieka młode żyto. My, Dziadoszanie, ludzie rzeki i orki, modliliśmy się wtedy o chłód i dżdżystość. Chcieliśmy, by niebo płakało na nasze pola, bo tylko deszcz pod koniec tego miesiąca przynosi błogosławieństwo Mokoszy.
Lecz najpiękniejszą nowiną był pierwszy grom. Słuchajcie uważnie nieba! Gdy w kwietniu usłyszycie pierwszy pomruk Peruna, możecie odetchnąć. To znak, że wiosna wygrała ostateczną bitwę. „Grzmot w kwietniu – dobra nowina, już szron liści nie pościna”. Wtedy wiedzieliśmy, że moce mroku zostały rozbite, a ogień niebiański oczyścił powietrze z chorób i biesów.
Nawet łużyccy bracia zza zachodnich borów wiedzieli, że to czas jatšownika – czas wielkiego świętowania powrotu słońca, które dawniej nazywaliśmy Ostarą. Wszystko to splata się w jedną opowieść o tym, jak życie walczy z uśpieniem.
Więc gdy jutro wyjdziecie na wały grodu, spójrzcie na dęby. Nie patrzcie na kłamliwe kwiaty łżykwiatu, lecz szukajcie dębowych pąków i wypatrujcie chmur. Bo w kapryśności kwietnia kryje się prawda o naszym przetrwaniu. Bądźcie jak Dębień – twardzi przed mrozem i cierpliwi w oczekiwaniu na deszcz.
Ciekawostka historyczna
Nazwa „Dębień” jako określenie kwietnia nie jest jedynie etymologiczną ciekawostką. Historycy i przyrodnicy, analizując badania dendrochronologiczne i osady pyłkowe z terenów nadrzecznych (np. okolic jeziora Niesłysz czy osad Dziadoszan), potwierdzają istnienie tzw. Średniowiecznego Optimum Klimatycznego (X–XIII wiek). W tym okresie temperatury w Europie Środkowej były średnio o 1–2 stopnie wyższe niż obecnie. Oznaczało to, że fenologiczna wiosna – w tym kwitnienie dębów i rozwój roślinności leśnej – mogła przypadać znacznie wcześniej niż dzisiaj, co w pełni uzasadniało nadanie miesiącowi nazwy pochodzącej od dębu.
A czy w Twoim regionie kwiecień też „plecie” i mami pogodową ułudą? Czy słyszałeś od swoich dziadków inne nazwy dla tego miesiąca, albo przysłowia, które sprawdzają się do dziś? Podziel się w komentarzu nadrzeczną mądrością! Niech głos Dziadoszan niesie się dalej!
