Zasiądźcie bliżej ognia, druhowie. Niech dym jałowca oczyści wasze myśli, bo dziś opowiem o sile, która płynie w żyłach naszej ziemi – o wodzie. Słyszycie to pękanie lodu na rzece? To nie tylko mróz ustępuje przed słońcem Swaroga. To brama do zaświatów, do mrocznej Nawii, uchyla się, by wypuścić tych, którzy przez całą zimę spali w lodowatym uścisku głębin.
Gdy lody na Odrze pękają, a soki w brzozach zaczynają krążyć z nową siłą, Kraina Łęgów Odrzańskich staje się polem walki dwóch światów. Poznaj starodawne tabu Dziadoszan i dowiedz się, dlaczego nasi przodkowie aż do przesilenia letniego omijali rzeczne zakola, drżąc przed uściskiem wodnych panien.
Dla nas, Dziadoszan, woda od zawsze była panią o dwóch twarzach. Daje życie naszym łęgom, karmi nas rybą i poi bydło, lecz biada temu, kto zapomni, że rzeka to też zdradliwa droga do krainy zmarłych. Wraz z wiosennymi roztopami, gdy sasanki błękitnieją na skraju boru, z mętnych nurtów wychodzą rusałki.
Nie dajcie się zwieść ich urodzie, młodzi wojowie! To dusze dziewcząt, które odeszły z tego świata, zanim zaznały weselnego kołacza. Przez całą zimę ich lica były blade i zimne jak rzeczny muł, jednak teraz, w Rusalnym Tygodniu, ich czas nadchodzi. Przenoszą się na nasze białe brzozy, kołyszą się na ich giętkich gałęziach w świetle księżyca i czeszą swe zielone włosy, czekając na nieostrożnych. Słyszałem nie raz ich śpiew niosący się nad Odrą – słodki jak miód, a tnący jak mróz. Kto pójdzie za tym głosem, tego rusałki załaskoczą na śmierć lub wciągną w wir, by został ich wiecznym dworzaninem w kryształowych pałacach na dnie.
Jednak rusałki to nie jedyne zagrożenie. W głębinach, tam gdzie nurt Odry rzeźbi podwodne jamy, czają się Wodniki i Topielce. To demony zrodzone z gniewu tych, którzy sami wybrali śmierć w wodzie. Są jak sama rzeka – nieobliczalni i potężni. A czy słyszeliście kiedyś o świcie miarowe uderzenia dochodzące znad brzegu? To Boginki, szpetne mamuny, piorą swoją bieliznę drewnianymi kijankami. Zazdroszczą nam ciepła chat i uśmiechu dzieci. Niech wasze niewiasty strzegą kołysek, bo mamuna tylko czeka, by podmienić zdrowe niemowlę na swego ułomnego odmieńca.
Dlatego właśnie, dopóki słońce nie osiągnie szczytu swojej mocy, woda w naszej krainie jest „nieczysta”. To surowe tabu, którego złamanie grozi śmiercią. Nikt z Dziadoszan nie odważy się na kąpiel, dopóki ogień sobótkowy nie zapłonie na wzgórzach. Dopiero w tę najkrótszą noc, podczas Nocy Kupały, dochodzi do wielkiego pojednania żywiołów. Kiedy nasze stosy rozświetlają mrok, a żywy ogień spotyka się z nurtem rzeki, demony tracą swą moc. Pierzchają w bezdenne głębiny lub odchodzą w nieznane, przerażone blaskiem.
Nasi nowi kapłani mówią, że to święty Jan Chrzci wtedy wody, odbierając siłę biesom. My jednak wiemy, że to prastara magia równowagi. Dopiero gdy ogień i woda podadzą sobie dłonie, żywioł staje się czysty i uzdrawiający. Wtedy, i tylko wtedy, możecie bezpiecznie zanurzyć się w Odrze, by zmyć z siebie kurz i troski mijającej wiosny.
Pamiętajcie o tym, gdy pójdziecie brzegiem rzeki. Szanujcie wodę, jednak miejcie oczy otwarte. Bo Odra pamięta każdego, kogo zabrała, a rusałki wciąż tęsknią za słońcem, którego już nigdy nie ujrzą ich żywe oczy.
Ciekawostka historyczna
Badania archeologiczne na stanowiskach związanych z plemieniem Dziadoszan (np. w okolicach Głogowa czy Obiszowa) oraz w korycie samej Odry dostarczyły dowodów na to, jak wielką wagę przywiązywano do sfery sakralnej wody. W rzekach i jeziorach odkrywane są tzw. depozyty akwatyczne – celowo zatopione miecze, groty włóczni oraz bogato zdobione naczynia. Dla archeologów to jasny sygnał: woda nie była tylko traktowana utylitarnie. Składanie ofiar z broni i przedmiotów wartościowych miało na celu przebłaganie potężnych sił zamieszkujących głębiny – tych samych, o których opowiada Wołch. Wierzono, że to, co oddane wodzie, staje się własnością bogów lub duchów przodków, co potwierdza mityczny status rzeki jako portalu do innego świata.
