Zasiądźcie bliżej ognia, druhowie. Niech blask dębowych szczap rozgoni mrok, który gęstnieje w nadrzecznych wiklinach. Słyszycie? Wiosna już tętni w łęgach, ziemia po Jarych Godach jest wilgotna i brzemienna. Z głębi puszczy, tam gdzie święte dęby splatają swe korony, dobiega ten rytmiczny, tęskny głos. Ku-ku… ku-ku… Wy, młodzi, słyszycie tylko ptaka. Lecz my, Dziadoszanie, „Ludzie Dziadów”, słyszymy głos samego nieba. Słyszymy Zazulę.
Kiedy wiosną nad Odrą rozlega się pierwsze, donośne kukanie, Słowianin milknie i chwyta za sakiewkę, a Bogowie nadstawiają uszu. Poznaj tajemnicę kukułki – Zazuli – świętego ptaka Dziadoszan, który zwiastuje bogactwo, odlicza lata życia i niesie w sobie duszę zaklętą w wiecznym żalu.
W dawnych czasach, gdy nasze grody w Obiszowie i Chobieni tętniły życiem, kukułka nie była zwykłym stworzeniem. Nasi najwięksi żercy i mędrcy wiedzieli, że w tym niepozornym ciele kryje się „duch prorok”. Powiadano nawet, że łastówka jest posłańcem Bogów, lecz kukułka… kukułka to awatar samego najwyższego Bóstwa, potężnego Jessy, który poprzez nią przemawia do ludu. Dlatego kukułka była święta. Kto odważył się podnieść na nią łuk, kto ubił tego ptaka dla zabawy, tego czekał najsurowszy z wyroków – śmierć. Bo zabić kukułkę, to jakby rzucić włócznią w samo słońce.
Jednak Zazula to przede wszystkim wyrocznia ludzkiego losu. Kiedy na wiosnę słyszysz ją po raz pierwszy, natychmiast sięgnij do sakiewki! Jeśli masz w niej srebro i potrząśniesz nim na powitanie ptaka, bogactwo nie opuści twojej chaty aż do kolejnej zimy. Jeśli jednak sakwa jest pusta, biada ci – przednówek i bieda będą twoimi gośćmi przez cały rok.
Jej głos odmierza czas, który wyznaczają nam rodzanice. Panny w naszych osadach stają pod drzewem i pytają cicho: „Kukułeczko, powiedz mi, za ile lat wyjdę za mąż?”. A starcy, patrząc w gasnący ogień, szepczą: „Zazulo, ile wiosen jeszcze dane mi będzie oglądać?”. I liczą. Każde ku-ku to jeden rok. Nikt nie kwestionuje jej wyroku, bo głos kukułki to nić losu przędzona przez Mokosz.
Lecz w tym śpiewie, druhowie, kryje się też wielki ból. Dlaczego kukułka nie buduje własnego gniazda? Dlaczego podrzuca swe jaja innym ptakom i skazana jest na wieczną tułaczkę po puszczach? Słuchajcie pradawnej legendy, którą nasze szeptuchy śpiewają przy kołyskach.
Wierzyliśmy, że kukułka to nie zawsze był ptak. To dusza zaklętej kobiety. Powiadają stare pieśni, że nad mogiłą zmarłego junaka o imieniu Janko usiadły trzy kukułki. Pierwsza kukała o poranku – to była jego matka. Druga kukała o zmierzchu – to była jego żona. Trzecia zaś kukała bez przerwy, dniem i nocą – to była jego siostra, która tak bardzo rozpaczała po stracie ukochanego brata, że łzy przykuły ją do ziemi. Nie mogąc znieść żalu, jej dusza opuściła ludzkie ciało i przybrała postać ptaka, by móc wiecznie opłakiwać swą stratę. Dlatego kukułka nie wije gniazda – jej domem jest żałoba, a jej pieśnią – tęsknota. Przemierza więc bory, szukając tego, czego już nigdy nie odnajdzie.
Zazula jest zatem ptakiem granicy. Łączy nasz świat ze światem Nawii. Przypomina nam, że bogowie dają czas, lecz to my musimy go mądrze przeżyć. Kiedy więc jutro o świcie wyjdziecie na nadodrzańskie łąki i usłyszycie jej wołanie, nie rzucajcie kamieniem. Skłońcie głowę. Chwyćcie za miedziane monety, poproście o długie życie i wspomnijcie tych, którzy odeszli. Bo dopóki kukułka kuka nad Krainą Łęgów Odrzańskich, dopóty krąg życia trwa niezachwiany.
Ciekawostka historyczna
W dziewiętnastowiecznych rekonstrukcjach mitologii słowiańskiej, w tym w głośnym dziele Bronisława Trentowskiego „Bożyca” (1847 r.), kukułka urosła do rangi najważniejszego ptaka słowiańskiego panteonu. Trentowski, opierając się na dawnych przekazach i folklorze, uznał ją za wcielenie (awatar) najwyższego bóstwa – Jessy. Historyk wskazywał, że lud słowiański chronił kukułkę absolutnym tabu, a za jej zabicie groziła kara śmierci, ponieważ wierzono, że w jej ciele mieszka „duch prorok”. To właśnie dlatego kukułka nie jest tylko zwiastunem wiosny, lecz mistycznym zegarem, przed którym Słowianie odczuwali zabobonny lęk.
A Ty, czy nosisz wiosną drobniaki w kieszeni, na wypadek gdybyś usłyszał pierwszą kukułkę? Wierzysz w te starosłowiańskie przesądy, czy są one dla Ciebie tylko echem przeszłości? Podziel się swoimi rodzinnymi historiami w komentarzu! Niech mądrość Dziadoszan z Krainy Łęgów Odrzańskich wciąż rezonuje w naszych domach!
