Zasiądźcie bliżej ognia, druhowie, i pozwólcie, by trzask dębowych drew i zapach rozgrzanej ziemi otuliły Wasze zmysły. Wsuńcie dłonie w ciepłą ziemię i posłuchajcie opowieści, którą wiatr niesie od prastarych grodów w Obiszowie i Chobieni, aż po głęboki nurt Odry. Dzisiaj, gdy słońce w samym środku lata parzy lądy, a niebo staje się ciężkie od ołowianych chmur, opowiem Wam o sile, która porusza niebiosa i kruszy najtwardsze skały. Posłuchajcie, bo Siwosz niesie nas w tamte dni, kiedy człowiek potrafił czytać mowę błyskawic, a w każdym grzmocie słyszał sprawiedliwy głos dawnego Boga.
Gdy letni skwar zamyka usta ziemi, a dawne zapasy w spichlerzach topnieją pod okiem groźnego przednówka, nadrzeczne osady Dziadoszan stają się areną niezwykłej walki o przetrwanie. Poznaj tajemnicę Lipienia – miesiąca, w którym zapach kwitnących lip i moc dzikich ziół splatały się z twardym rytmem pracy na roli i świętym ogniem Swarożyca.
Dla naszych przodków, wczesnośredniowiecznych Słowian z plemienia Dziadoszan, lipiec nie był jedynie kartką w kalendarzu, lecz potężnym, namacalnym zwrotem w Kole Roku. Nazywali ten czas Lipieniem a my współcześni Lipcem, na cześć miododajnych drzew, które swoim słodkim, odurzającym zapachem wypełniały nadrzeczne bory ciągnące się wzdłuż Odry, od dzisiejszego Głogowa aż po Ścinawę. Lipa była dla nich drzewem świętym, pełnym łagodnej, opiekuńczej mocy, z której łyka wyplatano codzienne sprzęty, a z kwiatów warzono napary gaszące letnie gorączki. Jednak ten miodowy czas nosił w sobie głęboką, niemal dramatyczną ambiwalencję. Z jednej strony słońce Swaroga grzało z pełną mocą, obiecując obfitość, z drugiej zaś – nad opolami unosił się widmowy, chłodny cień przednówka. Spichlerze po długiej zimie i wiosennych siewach świeciły pustkami, stare ziarno się kończyło, a nowe kłosy na polach dopiero nabierały złotej barwy. Był to czas twardej próby charakteru, kiedy każdy kęs chleba ważył więcej, a oczy rolników z nadzieją i lękiem wypatrywały letniego deszczu, modląc się, by burza nie spaliła plonów nim nadejdą Plony.
Rytm życia dziadoszańskiej gromady w Lipieniu był bezwzględnie podyktowany naturą. Prace na roli ruszały z całą gwałtownością – koszenie łąk, suszenie siana, pierwsze podbieranie wczesnych zbóż. Każdy dzień bez deszczu był na wagę złota, a pot lejący się z czół pracujących na palącym słońcu ludzi był ofiarą składaną samej Mokoszy, Matce Ziemi. Słowianie doskonale wiedzieli, że bez znoju ziemia nie wyda swych skarbów. Gdy skwar stawał się nie do zniesienia, a susza groziła spaleniem upraw, z pomocą przychodziły im dzikie zioła, których moc w lipcu osiągała swoje apogeum. Na miedzach i polanach rósł krwawnik, dziurawiec zwany świętojańskim zielem, oraz macierzanka – rośliny, które w wierzeniach nadrzecznych plemion posiadały iskrę słonecznego ognia, zdolną leczyć rany i odpędzać biesy nieurodzaju. Kobiety, kroczące ścieżką Zielarek i Szeptuch, zbierały je o świcie, gdy rosa jeszcze lśniła na liściach, wierząc, że tkwi w nich czysta, życiodajna wilgoć ziemi nasycona perunowym gromem.
W świecie zwierząt lipiec był czasem, kiedy natura tętniła dziką, niemal drapieżną energią. Z nadrzecznych łęgów i gęstwin boru wyłaniały się chmary owadów, a w lasach rodziły się młode wilki i lisy. Szczególnym szacunkiem otaczano w tym miesiącu dzikie pszczoły, budujące swoje barcie w dziuplach starych dębów. Miód był dla Dziadoszan płynnym złotem, darem bogów, z którego przyrządzano obrzędowe syconie i napitki na nadchodzące obchody ku czci Gromowładnego. Jednocześnie był to czas, kiedy w wodach Odry i nadrzecznych jeziorach budziły się demony – wodniki i utopce, zazdrośnie strzegące chłodu toni przed kapiącymi się ludźmi. Słowianin wiedział, że lipiec nie wybacza nieuwagi: chwila lenistwa na polu mogła kosztować utratę plonów, a bezmyślny skok w nurt rzeki – utratę życia. Życie w łęgach było ciągłym tańcem na granicy światła i cienia, pełnym głębokiej miłości do otaczającego świata, ale i twardej dyscypliny, która pozwalała przetrwać najcięższy przednówek.
Czy słysząc szum lip nad Odrą i zapach rozgrzanych letnich ziół, czujesz w sobie zew dawnych wieków? Wybierz się w podróż szlakiem prastarych grodów Dziadoszan – odwiedź Krainę Łęgów Odrzańskich, przejdź się nadrzecznymi ścieżkami między Głogowem a Ścinawą i zacznij samodzielnie odkrywać zakorzenioną w tej ziemi słowiańską duszę!
Ciekawostka historyczna
Badania archeologiczne prowadzone na terenie dawnych ziem Dziadoszan, szczególnie w rejonie grodzisk w Obiszowie i Chobieni, przyniosły niezwykłe odkrycia dotyczące diety i sposobów przetrwania wczesnośredniowiecznych Słowian podczas okresu przednówka. Naukowcy, analizując szczątki botaniczne oraz warstwy kulturowe, odkryli duże ilości nasion dziko rosnących roślin, takich jak komosa biała (lebioda) oraz rdest ptasi, które były celowo gromadzone i roztłukiwane na żarnach. W okresach lipcowego głodu, zanim dojrzały pierwsze kłosy żyta i prosa, Dziadoszanie mieszali mąkę z tych dzikich roślin z resztkami cennego ziarna, wypiekając z nich tzw. podpłomyki ratunkowe. To naukowe odkrycie doskonale pokazuje, jak głęboka i praktyczna była wiedza naszych przodków o florze nadrzecznych łęgów, która pozwalała im przetrwać najtrudniejsze momenty roku wegetacyjnego.
Refleksja Słowiańskiego Stoika
Spójrzmy na lipcowy dramat przednówka i żaru przez pryzmat stoickiej mądrości, którą dzisiaj przybliżają nam myśliciele tacy jak Ryan Holiday czy dr Piotr Stankiewicz. Dawny przednówek to nie tylko puste spichlerze – to uosobienie naszych współczesnych lęków przed brakiem, niepewnością jutra i pustką emocjonalną. Dzisiejsze Licho to paraliżujący stres wywołany ciągłą pogonią za statusem, Utopiec to destrukcyjne uzależnienie od bezmyślnego scrollowania ekranów, które topi naszą uważność w cyfrowej toni, a Mamuna to chciwość rozmywająca spokój ducha. Filozofia Drogi Dziadoszan, oparta na stoickim opanowaniu i taoistycznym Wu Wei, uczy nas, że tak jak nasi przodkowie musieli twardo stać na ziemi i znosić lipcowy upał bez narzekania na los, tak i my musimy hartować swój umysł. Nasz wewnętrzny Gród i Święty Gaj to ostoje realnego świata – przestrzeń czystego rozumu, w której panuje dyscyplina i ład. Nie masz wpływu na to, czy letnia burza zniszczy plony, ani na to, jakie trudności przyniesie ci los. Masz jednak pełny wpływ na to, jak na nie odpowiesz. Przyjmij lipcowy upał życia z godnością, odrzuć cyfrowe biesy, zakorzeń się w teraźniejszości i kłuj swój charakter tak, jak kowal kuje żelazo.
„Sława Bogom i Przodkom —
obecnym w ogonieniu, oddechu i ciszy.
Sława! Życiu.”
Łęgomir, powiernik Siwosza z rodu Dziadoszan
Na podstawie
- K. Moszyński, Kultura ludowa Słowian, t. 2, cz. 1-2, Warszawa 1967.
- A. Gieysztor, Mitologia Słowian, Warszawa 1982.
- A. Szyjewski, Religia Słowian, Kraków 2003.
- J. Téra, Perun – bůh hromovládce, Červený Kostelec 2009.
- H. Łowmiański, Religia Słowian i jej upadek, Warszawa 1979.
- M. Łuczyński, Bogowie dawnych Słowian. Studium onomastyczne, Kielce 2020.
- L. Leciejewicz, Słowianie zachodni: z dziejów tworzenia się średniowiecznej Europy, Wrocław 1989.
